Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Miejski Klub Sportowy Babia Góra Sucha Beskidzka

Wspierają nas

Seniorzy

Seniorzy (45)

Mogli pluć sobie w brody (nie w Cedron) zawodnicy Babiej Góry tydzień temu po spotkaniu z Relaksem Wysoką, kiedy to w ostatnich sekundach meczu po nieprawdopodobnych błędach stracili gola i dwa punkty. Po meczu z Żarkiem Barwałd mogą już się do siebie tylko uśmiechnąć. Wygrana 1:0 z beniaminkiem po trafieniu (więcej niż kuriozalnym, ale o tym poniżej) Tomasza Ścieszki sprawiła, że suszanie nie tylko opuścili ostatnie miejsce w tabeli, ale są już na dziesiątej pozycji.

Jeżeli ktoś przyszedł na druga połowę spotkania Babiej Góry z Relaksem Wysoką, nie musiał martwić się, że ominęło go coś pasjonującego w pierwszej odsłonie. Jeżeli przybył na trybuny stadionu przy ulicy Mickiewicza w 70. minucie, również nie miał czego żałować, bo do tego momentu w drugiej połowie również niewiele się działo. Ale jeżeli został do końca, to z pewnością narzekać już na nic nie mógł. Babia Góra w pechowych okolicznościach zremisowała z Relaksem Wysoką 2:2.

Za nami 10. kolejka sezonu w wadowickiej A-klasie, a trener Sławomir Bączek jeszcze ani razu nie wystawił takiej samej jedenastki. Nie dlatego, że nie chciał. Po prostu z różnych powodów nie miał do dyspozycji takiej samej liczby zawodników w dwóch kolejnych meczach.- Jest to chyba ewenement na skalę europejską - przyznaje Bączek.

- Kiedyś za wysokie zwycięstwa przyznawano więcej punktów (śmiech). Wolałbym wygrać sześć razy po 1:0 niż raz 6:0. Mamy dużo za mało punktów, bo chociaż jesteśmy chwaleni za styl gry, to  jednak po wygranej z Burzą mamy na koncie tylko cztery oczka - mówi trener Babiej Góry Sławomir Bączek

Długo, zdecydowanie za długo czekali zawodnicy Babiej Góry na pierwszą zdobycz punktową w tym sezonie. Dopiero w ósmym spotkaniu podopieczni Sławomira Bączka wreszcie zapisali punkt na swoim koncie. Po końcowym gwizdku sędziego w szeregach gości panował ogromny niedosyt - trzy punkty były na wyciągnięcie ręki.

Piąty mecz, piąta porażka i piąta różnicą jednej bramki.

Leskowiec Rzyki, Płomień Sosnowice, Naroże Juszczyn i po sobocie - Stanisławianka Stanisław Dolny - jeszcze niedawno Babia Góra szykowała się do spotkań z Sołą Oświęcim, Unią Oświęcim czy derbowych z Jałowcem Stryszawa, Tempo Białka. Po spadku do A-klasy rzeczywistość w suskim klubie jest taka, że cztery wymienione na wstępie drużyny to nowi rywale Babiej Góry i zespoły, które okazały się w sezonie 2015/2016 lepsze od suszan.

Może słowa "to mecz, który przejdzie do historii" są zbyt odważne, ale w niedzielne popołudnie w Juszczynie nikt nie mógł narzekać na nudę. Siedem goli, kilka świetnych parad bramkarzy (brylował w tym zwłaszcza Artur Kachnic z Babiej Góry), masa niewykorzystanych okazji. Tu akurat palmę pierwszeństwa mają zawodnicy Naroża - Tomasz Lipka i Marcin Drobny. Z drugiej strony ten pierwszy zanotował dwie asysty, ten drugi zdobył trzy gole. - Do naszej skuteczności się nie przyczepiajmy. Problemem jest to, że zdobywamy trzy, cztery gole i mecz nie jest wcześniej już rozstrzygnięty - powiedział trener Naroża, Jakub Jeziorski.

Babia Góra zaprezentowała się publiczności w Suchej Beskidzkiej w sezonie 2015/2016. Po spadku do A-klasy, bez kilku kluczowych zawodników z poprzednich lat, ale z plejadą młodzieży, wychowanków i tych, którzy po latach nieobecności postanowili wrócić do klubu z ulicy Mickiewicza.

Jeżeli ktoś popatrzy na skład Babiej Góry ze spotkania z Rzykami i przypomni sobie, kto jeszcze kilka miesięcy temu wychodził w wyjściowym składzie suszan na spotkania ligowe, mógł przecierać oczy ze zdumienia. Bardzo młoda linia obrony (Dawid Rzeźniczak, Michał Stróżak i Michał Chrząszcz) wsparta doświadczonym Jackiem Kudzią, nowe zupełnie skrzydła - Amadeusz Żmuda i sprowadzony z KS Bystra, wychowanek Babiej Góry - Michał Wójtowicz czy wreszcie atak. Na szpicy Przemysław Burliga, a tuż za nim ustawiony Łukasz Mika. - Po to są treningi, żeby wywalczyć miejsce w składzie na mecz. Na spotkanie z Leskowcem zestawiłem taką jedenastkę - mówi Sławomir Bączek, dla którego starcie w Rzykach było ligowym debiutem w Babiej Górze na stanowisku trenera.

Następna kolejka

HomeSeniorzy Top of Page