Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
sobota, 18 marzec 2017 22:08

Jak rasowy bokser. Babia Góra 5-0 Żuraw

Efektownie rundę wiosenną rozpoczęła Babia Góra Sucha Beskidzka, która rozbiła Żurawia Krzeszów 5:0. Wynik mógł być jeszcze wyższy, ale zwłaszcza w pierwszej połowie zawodnicy gospodarzy w idealnych sytuacjach pudłowali na potęgę. Żuraw o wiele lepiej zaprezentował się po przerwie, chociaż wygrana Babiej Góry w żadnym momencie gry nie była zagrożona.

Na trybunach stadionu w Suchej Beskidzkiej pojawili się nie tylko sympatycy suskiego klubu, ale też i przedstawiciele ościennych klubów. - O, to Starowicz wrócił? - patrzyli z niedowierzaniem na zawodnika z numerem 18 na koszulce w drużynie Babiej Góry. A ten, jak na tak długi rozbrat z piłką, zaprezentował się z bardzo korzystnej strony.

W pierwszym kwadransie Żuraw całkowicie oddał inicjatywę Babiej Górze. Gospodarze próbowali środkiem, skrzydłami, lecz nie byli w stanie złamać linii defensywy outsidera tabeli. W 14 minucie Michał Chrząszcz ładnie przerzucił piłkę do znajdującego się w polu karnym Michała Wójtowicza, lecz bardzo dobrze zachował się bramkarz Żurawia Tomasz Kotlarz, który skrócił kąt i zażegnał niebezpieczeństwo. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zmierzającą bezpośrednio po jego wykonaniu przez Tomasza Ścieszkę futbolówkę nad poprzeczką przerzucił Kotlarz. Minutę później Babia Góra wyszła na prowadzenie.

Z rzutu rożnego tym razem dośrodkował Kamil Dyduch, a z bliskiej odległości wpakował ją do bramki Robert Starowicz. Jeżeli ktoś chciał zobaczyć powtórkę z tej sytuacji - musiał poczekać cztery minuty... Ponownie z rzutu rożnego dośrodkował Dyduch, lecz tym razem bramkę zdobył Przemysław Burliga. Żuraw na dobre nie otrząsnął się po tej kanonadzie, a mógł przegrywać trzema golami - na techniczne uderzenie z dystansu zdecydował się Wójtowicz, lecz piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Show Babiej Góry trwało w najlepsze - w 25. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Starowicz. Minął dwóch zawodników Żurawia, wpadł w pole karne i zamiast strzelać, zdecydował się na podanie do Dyducha. Skończyło się na jęku zawodu kibiców gospodarzy.

Żuraw pierwszy i jedyny celny strzał w tej części gry oddał w 28. minucie - z dystansu przymierzył nowy nabytek krzeszowian, Jarosław Bielarz, lecz Artur Kachnic był na posterunku. 

Na dziesięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy Dyduch zauważył świetnie włączającego się do akcji z lewej strony Ścieszkę i podał mu piłkę. Pomocnik Babiej Góry miał przed sobą tylko Kotlarza, lecz chciał jeszcze wyłożyć jak na tacy piłkę Starowiczowi. Napastnik Babiej Góry oględnie mówiąc "zaplątał się" w tej akcji i nadal było 2:0.

Trzeciego gola dla suszan mógł dołożyć również powracający po dłuższej przerwie do składu Babiej Góry Robert Listwan. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dyducha defensor Babiej Góry poszybował wysoko do góry, lecz nie skierował piłki do bramki Żurawia. Kolejna idealna okazja do zdobycia bramki akcja gospodarzy to dwójkowa wymiana podań Starowicza z Dyduchem i strzał tego ostatniego z dwunastu metrów tuż obok słupka.

Pierwszą połowę zakończyło dobre dogranie Bielarza z lewej strony i niecelne uderzenie Pawła Wajdzika.

Druga połowa rozpoczęła się od niespodziewanego pressingu ze strony zawodników Żurawia. Bo faktem jest, że po przerwie piłkarze z Krzeszowa zaprezentowali się o niebo lepiej - byli szybsi, agresywniejsi i jak się okazało, potrafili też stworzyć zagrożenie pod bramką Kachnica. Najpierw jednak okazję na 3:0 mieli gospodarze - kolejny rzut wolny, kolejne zamieszanie w polu karnym Żurawia i niecelny strzał Burligi. Po drugiej stronie piłkę w polu karnym opanował Bielarz, podał do Bartłomieja Targosza, lecz ten został zablokowany.

W 65. minucie na strzał z 35 metrów! zdecydował się Ścieszka, błąd popełnił Kotlarz i było 3:0. Pięć minut później świetne zagranie Starowicza trafiło do Ścieszki, a ten bardzo mocnym strzałem pod poprzeczkę zdobył czwartego dla suszan w sobotnie popołudnie gola. Kilka minut później świetną indywidualną akcję przeprowadził Chrząszcz, który podał do Piotra Pacygi. Wprowadzony po przerwie zawodnik gospodarzy fatalnie jednak spudłował.

Goście odgryźli się w 74. minucie - Targosz podał do Łukasza Wali, a ten strzelił obok bramki.

Wynik w końcówce spotkania ustalił Patryk Brytan. Wypożyczony na rundę wiosenną z Jałowca Stryszawa zawodnik przymierzył z rzutu wolnego i nie bez pomocy bramkarza Zurawia wpisał się na listę strzelców w debiucie przed suską publicznością.

- Dla nas są mecze ważne i ważniejsze. Wiedzieliśmy, że będzie nam ciężko o korzystny wynik na boisku w Suchej. Po raz pierwszy graliśmy w tym ustawieniu. Nie składamy jednak broni przed kolejnymi spotkaniami - podsumował mecz grający trener Żurawia Krzeszów, Jacek Kudzia i podziękował za brawa od kibiców Babiej Góry w momencie, gdy opuszczał plac gry.

- Pierwszy mecz zawsze jest niewiadomą i tym bardziej cieszymy się z efektownego otwarcia. Bardzo lubię po zakończeniu spotkania jak wspólnie z zawodnikami cieszymy się na środku boiska z wygranej i chciałbym, żeby tak było po każdym meczu - tyle z kolei od szkoleniowca Babiej Góry, Sławomira Bączka.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Żuraw Krzeszów 5:0 (2:0)

Gole dla Babiej Góry: Ścieszka (dwa), Starowicz, Burliga, Brytan.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Chrząszcz, Burliga, Listwan, Rzepka, Ścieszka (78' Żmuda), Wójtowicz (83' Szarlej), Kociołek, Mika (63' Pacyga), Dyduch (65' Brytan), Starowicz.

Żuraw: Kotlarz - Skrzypek (60' Krupa), Pilarczyk, Kudzia (75' G. Kawończyk), Zawora, Chorąży, Klimowski, Targosz, Łuczak (46' M. Kawończyk), Wajdzik (65' Wala), Bielarz.