Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
czwartek, 13 październik 2016 13:42

Puchar niesmaku pojechał do Kleczy Dolnej

Wynikiem 4:2 zakończyło się spotkanie w ramach finału Pucharu Polski podokręgu wadowickiego. Babia Góra Sucha Beskidzka i Iskra Klecza Dolna stworzyły w środowe popołudnie ciekawe, twarde, pełne zwrotów akcji widowisko - goście prowadzili w pewnym momencie 3:0, ale gospodarze złapali kontakt na 3:2. Ostatecznie o wyniku 4:2 zadecydował problematyczny karny wykorzystany przez najlepszego na boisku Krzysztofa Zarembę. I decyzje sędziów.

Mecz miał się odbyć pierwotnie tydzień temu, lecz z powodu fatalnych warunków atmosferycznych został przełożony na środowe popołudnie. Podsumowując najprościej - z deszczu pod rynnę. - Można było poczekać i nie rozgrywać na siłę tego spotkania w tym terminie. Nie do nas jednak należała decyzja - powiedział trener zwycięskiej drużyny, Filip Niewidok. - Spotkanie finałowe powinno być świętem, które na trybuny przyciągnie wielu kibiców. Sądziłem, że taki mecz zostanie rozegrany na wiosnę. Pogoda była jednak jaka była, warunki też, a nie będę mówił o innych rzeczach, żeby się nie denerwować - tyle trener Babiej Góry, Sławomir Bączek.

Owe inne rzeczy to postawa sędziów, którzy wypaczyli wynik spotkania. 

Trener Bączek tradycyjnie przed pucharowym spotkaniem zamieszał w składzie Babiej Góry. - Puchar Polski to z jednej strony rozrywka, ale z drugiej okazja do nabrania doświadczenia przez zawodników, którzy wcześniej mniej grali w lidze. Najlepszym treningiem jest mecz - uważa opiekun gospodarzy.

- Przed nami bardzo ważne, prestiżowe spotkanie z Sosnowianką. Nie wystawiłem czterech zawodników, którzy narzekają na mikro urazy. Nie chciałem, żeby się całkiem "rozjechali" przed derbowym pojedynkiem - mówi Niewidok.

Wszystko zatem wiadome i można grać. Wynik spotkania otworzyli goście.  W 2. minucie Łukasz Rupa zagrał prostopadłą piłkę do Krzysztofa Zaremby, który wyszedł w sytuację sam na sam z Arturem Kachnicem, minął go w pełnym biegu, trafiając do pustej bramki.

Potem do głosu doszli zawodnicy gospodarzy. Dwóch świetnych okazji nie wykorzystał Dawid Choczyński. Wychodzącego zza linii obrońców Kamila Dyducha... na pozycji spalonej złapał sędzia boczny?! I wreszcie najbardziej kontrowersyjna sytuacja z tej części gry. W sumie to niekontrowersyjna, bo sędzia w przerwie przyznał, że popełnił błąd nie wyrzucając z boiska bramkarza Iskry Pawła Szczepańczyka po jego starciu z Choczyńskim.  - Co nam to teraz daje?! - rozkłada ręce Bączek.

- Sędziowie niestety są jacy są w każdej lidze i Babia Góra nie ma się co ich czepiać. Gospodarze w pierwszej połowie grali dobrze, stworzyli dwie-trzy okazje, których nie wykorzystali. Pretensje o to mogą mieć tylko do siebie - stwierdził trener Kleczy Dolnej.

- Przyjeżdża drużyna z IV-ligi do A-klasowej to nie powinno się jej tak pomagać. Można było powiedzieć to przed meczem, wręczyć puchar za pierwsze miejsce już wtedy. Piłkarze by się nie zmęczyli, ich zdrowie zostałoby uszanowane - mówi Bączek.

Po pół godzinie gry było tymczasem już 2:0. Tym razem role się odwróciły - to Zaremba podawał, a Rupa trafił. Do końca pierwszej połowy lepsze wrażenie sprawiali goście - ba, mieli świetną okazję do zdobycia kolejnego gola. Po faulu Kachnica, sędzia podyktował rzut karny. Pojedynek z Kachnicem przegrał jednak Jakub Smagło.

Iskra i tak miała jeszcze jedną świetną okazję do podwyższenia rezultatu - strzał Zaremby o centymetry minął słupek bramki Kachnica.

Goście mogli rozpocząć od mocnego uderzenia drugą połowę - w 47. minucie po świetnej akcji Dawida Rupy i jego wycofaniu z linii końcowej boiska, piłka trafiła pod nogi Smagło. Zawodnik z numerem 7 na plecach w barwach Iskry przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką. Jak należy trafiać w idealnych sytuacjach - pokazał chwilę później Zaremba. Minął Kachnica i strzałem pod poprzeczkę wyprowadził IV-ligowców na trzy bramkowe już prowadzenie. Napór gości trwał w najlepsze - po akcji prawą stroną piłka poszybowała na drugie skrzydło, gdzie piłkę opanował Damian Kowalczyk. Jego strzał zablokował Artur Rzepka.

W 57. minucie po faulu na Piotrze Pacydze Babia Góra miała rzut wolny. Poszkodowany dośrodkował w pole karne, tam nieczysto w piłkę trafił Przemysław Burliga. Futbolówka przeszła nad głowami defensorów Iskry i spadła pod nogi Kamila Dyducha, który dopełnił formalności z bliskiej odległości.  

Pięć minut później po kolejnym rzucie wolnym, piłka poszybowała w pole karne Iskry. Tam Choczyński powalczył o piłkę ze Szczepańczykiem. Bramkarz Iskry wypuścił piłkę z rąk ale nikt z obozu gospodarzy nie skorzystał z tego prezentu. Chwilę później golkiper gości... wyszedł z piłką poza pole karne i sędzia podyktował rzut wolny. Na gola zamienił go Burliga. Taki obrót sprawy zaskoczyła Filipa Niewidoka, na którego twarzy zagościł "tajemniczy uśmieszek". -(śmiech) To był śmiech. Nie powinniśmy dopuścić do straty tego gola. Bramkarz popełnił najpierw błąd, potem źle ustawił się przy rzucie wolnym. Wynik zaczął "śmierdzieć - powiedział Niewidok, który natychmiast zareagował i zdjął młodego Szczepańczyka (jedyny młodzieżowiec w wyjściowym składzie gości) i w jego miejsce wprowadził Krystiana Kozieła

W kolejnej akcji ładnie prawą stroną przedarł się Choczyński, który mocno dośrodkował w pole karne. Piłkę przejął Radosław Dyduch, lecz jego strzał został zablokowany. Piłka trafiła następnie pod nogi Tomasza Ścieczki, który strzelił bardzo mocno, lecz niecelnie. 

Na kwadrans przed końcem Babiej Górze należał się rzut karny - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kamila Bielarza ręką zagrał jeden z zawodników z Kleczy. Nie wytrzymał w tym momencie trener Bączek, który powiedział kilka słów do sędziego bocznego - widać to na jednym ze zdjęć w naszej galerii.

W 82. minucie mocno z prawej strony w pole karne dośrodkował Bielarz - za głęboko jednak i Kozieł w ostatniej chwili uprzedził Choczyńskiemu.

Nadzieje na emocjonującą końcówkę rozwiał... sędzia. Najpierw nie zauważył faulu na wyprowadzającym piłkę Burlidze, a następnie wślizg Michała Talagi, który wybił piłkę spod nóg napastnika Iskry, zaliczył jako faul na rzut karny... Ciekawostka taka, że sędzia boczny, który stał na wprost tej sytuacji, nie wyciągnął chorągiewki do góry sygnalizując faul. Karnego podyktował główny arbiter - ten widział tylko plecy zawodników w tej sytuacji wcale nie z bliskiej odległości. Koniec końców Zaremba zdobył trzeciego w tym spotkaniu gola i Iskra wygrała 4:2. Zasłużenie, bo była piłkarsko lepsza. Ale sami chyba zawodnicy z Kleczy Dolnej woleliby wygrać w takim spotkaniu w innych okolicznościach.

- Babia Góra ma obiekt na IV-ligę. Jest wysoko w A-klasie, więc może awansuje wyżej - dodał Niewidok.

- Za nami występ w pucharze Polski. Jakbyśmy wiedzieli, że tak to będzie wyglądało, to byśmy wcześniej odpuścili. W takiej formule, gdy piłkarz amator musi dodatkowo rozegrać kilka spotkań więcej na rundę, ten puchar nie ma racji bytu - powiedział Bączek.

Po końcowym gwizdku do obu drużyn trafiły puchary za pierwsze i drugie miejsce oraz nagrody pieniężne (1500 zł dla Iskry, 1000 zł dla Babiej Góry). I tylko szkoda, że na taki mecz, finałowe spotkanie o puchar OZPN Wadowice przecież, właśnie ten OZPN wyznacza tak przypadkowych sędziów niszczących to piłkarskie święto.

Babia Góra Sucha Beskidzka – Iskra Klecza 2:4 (0:2)

Gole dla Babiej Góry: K. Dyduch, Burliga.

Gole dla Iskry: Zaremba (trzy), D. Rupa.

Składy:

Babia Góra: Kachnic, Rzepka (80' Chrząszcz), Talaga, Burliga, Ścieszka, Mika (60' Kociołek), Sumera (60' Wójtowicz), Pacyga, R. Dyduch, Choczyński, K. Dyduch (73' Bielarz).

Iskra: Szczepańczyk (68' Kozieł) - Wycisk (53' Pomietło), Kapera, Słupski, Frączek, Smagło, Hobrzyk, Ł. Rupa (66' Bryndza), D. Rupa, Kowalczyk, Zaremba.