Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Miejski Klub Sportowy Babia Góra Sucha Beskidzka

Wspierają nas

piątek, 09 wrzesień 2016 23:04

Raz my, raz oni. Babia Góra Sucha Beskidzka - Halniak Maków Podhalański 1:1 (1:0) k. 5:3

Derbowy pojedynek Babiej Góry Sucha Beskidzka i Halniaka Maków Podhalański spełnił pokładane w nim nadzieje. Były emocje, gole, niewykorzystane okazje, a zwieńczeniem dziewięćdziesięciu minut gry był konkurs rzutów karnych. Tu wiadomo, ktoś musiał wygrać, ktoś musiał przegrać. Rola pierwszego przypadła Babiej Górze, drugiego Halniakowi.

 

- Zapytałem się Sławka, gdzie będziemy stać podczas rzutów karnych, bo sędzia nie pozwolił nam być razem z chłopakami na murawie (śmiech). I oczywiście życzyłem mu powodzenia – przyznał Paweł Krzeszowiak zapytany o krótką rozmowę z trenerem Babiej Góry tuż przed pierwszym rzutem karnym.

- Babia Góra dawno nie grała z Halniakiem i widać to było na boisku. Nie ukrywam jednak, że dla nas priorytetem jest liga. Puchar Polski to fajna przygoda, lepszy też jest taki mecz niż gierka treningowa – mówi tymczasem Sławomir Bączek.

Obaj trenerzy nie mogli w środowe popołudnie skorzystać z usług wielu zawodników. W Babiej Górze widoczny był zwłaszcza brak żądła suszan numer jeden, czyli Dawida Choczyńskiego. Ten, który mógłby go zastąpić – Kamil Dyduch (w poprzednim sezonie zawodnik Halniaka) w minioną niedzielę doznał kontuzji. W trakcie meczu urazów doznali jeszcze Michał Chrząszcz i Dawid Sumera. – Na pewne rzeczy człowiek nie ma wpływu, ale nie załamujemy się takimi okolicznościami. Była to okazja dla innych, żeby się wykazać – dodaje Bączek.

W Makowie wciąż z utęsknieniem czekają na powrót Piotra Bagnickiego. Tylko z ławki rezerwowych - nawet nie w roli zawodnika, lecz kierownika - mecz oglądał Maciej Furman. - Dużym problemem dla nas jest to, żeby zagrać tym samym składem przez pełne dziewięćdziesiąt minut. Co mecz praktycznie gramy w innym ustawieniu w defensywie. W Suchej mogłem wreszcie skorzystać z usług Krzyśka Krauza (zarobił już dwie czerwone kartki w tym sezonie!) i bardziej do przodu wypchnąć Pawła Kozieła – mówi Krzeszowiak.

Właśnie gra w obronie wydawała się być najsłabszą stroną Halniaka. Babiej Górze, zwłaszcza w drugiej połowie, udawało się przeprowadzić wysoki pressing już na połowie gości i w ten sposób albo odzyskać piłkę, albo zmusić piłkarzy z Makowa do wybicia futbolówki na oślep (najczęściej na aut). – To nie jest tylko kwestia obrońców. Zdecydowanie za łatwo wrzucane są w nasze pole karne ze środkowej strefy boiska – przyznaje Paweł Krzeszowiak.

Przemyśleń po tym spotkaniu zapewne obaj trenerzy mają wiele, więc można skupić się na samym pojedynku. Na prowadzenie wyprowadził Babią Górę Amadeusz Żmuda, który wykorzystał dośrodkowanie od Rafała Magiery. Bliski podwyższenia rezultatu był Michał Talaga – po rzucie rożnym wykonanym przez Magierę oddał minimalnie niecelny strzał głową.

Po drugiej stronie Halniak wykorzystał w końcówce pierwszej połowy błąd w środkowej strefie boiska miejscowych i przeprowadził szybką kontrę. Piłka ostatecznie trafiła na lewą stronę do Doriana Łukawkiego – ten jednak za szybko zdecydował się na strzał i futbolówka wyszła na aut bramkowy.

Najlepszym momentem gry Halniaka był pierwszy kwadrans drugiej połowy. Wtedy to gola zdobył Wojciech Pająk, który wykorzystał bardzo dobre wejście z prawej strony i dośrodkowanie Michała Maliny. Pająk kilka chwil wcześniej mógł zaliczyć dwie asysty – najpierw po jego podaniu nie trafił w bramkę Michał Gruca, następnie Łukawski przegrał pojedynek z Arturem Kachnicem.

- Sądziłem, że w tym momencie przyciśniemy Babią Górę. Drugie połowy mamy w tym sezonie lepsze – żałował Krzeszowiak.

Gospodarze tymczasem schowali się nieco za podwójną gardą i starali się kontrować makowian. Raz Łukasz Mika, będąc już w polu karnym gości, zagrał piłkę akurat tam, gdzie nie było żadnego z jego kolegów. W 58. minucie w pole karne makowian dośrodkował Radosław Dyduch – ostatecznie po klasycznej „wybitce” piłka spadła na 12. metr, gdzie już do strzału zaczął się składać Piotr Pacyga. Nie trafił jednak czysto w piłkę.

- Uważam, że w pierwszej połowie mieliśmy więcej z gry i stwarzaliśmy więcej okazji pod bramką Halniaka. Po przerwie wyglądało to już bardziej wahadłowo – raz my, raz oni – podsumowuje Bączek.

Po „kwadransie dla Halniaka”, nastąpił kwadrans dla Babiej Góry. W tym czasie świetnie w pole karne wpadł z prawej strony Pacyga, a po jego atomowym uderzeniu piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła na aut bramkowy. Niebawem po faulu na Mice w pole karne dośrodkował Magiera – tam o piłkę powalczył Talaga. Ostatecznie spadła ona na siódmy metr pod nogi Michała Wójtowicza, lecz ten chwilę później zamiast cieszyć się ze zdobycia bramki w derbowym spotkaniu, mógł tylko chwycić się za głowę z powodu niewykorzystanej szansy.

W 70. minucie bardzo mocny strzał już z pola karnego oddał Mika – piłka przeszła nad poprzeczką. Ostatnią godną uwagi szansą dla Babiej Góry była akcja lewą stronę duetu Kuba Kociołek-Dyduch. Ten pierwszy odzyskał piłkę tuż przy linii środkowej boiska i podał do Dyducha. Młody pomocnik Babiej Góry wpadł w pole karne , a jego strzał w krótki słupek wyszedł poza boisko.

Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania, Halniak mógł i powinien objąć prowadzenie. Pierwszy strzał wybronił jednak Kachnic, za drugim razem piłka trafiła w nogi ofiarnie interweniującego jednego z zawodników Babiej Góry.

Końcowy gwizdek sędzia oznaczał jedno – konkurs rzutów karnych. Babia Góra wykorzystała wszystkie jedenastki, raz Kachnic wybronił karnego wykonywanego przez zawodnika Halniaka i awans suszan do kolejnej rundy rozgrywek stał się faktem.

- To była dla mnie dziwna sytuacja, być w roli trenera innej drużyny niż Babia Góra na jej obiekcie. Miło było zobaczyć, jak zmienił się stadion. Jak dojdą do tego jeszcze nowe szatnie, to będzie rewelacyjnie. Babia Góra była lepsza w karnych i trzeba to przyjąć. Mam nadzieję, że Sucha wywalczy awans, my zostaniemy w okręgówce i za rok takich derbowych spotkań będzie dwa. Nie mamy przysłowiowego szczęścia, bo z Garbarzem przegraliśmy po rzucie karnym, teraz odpadamy po ich konkursie. Wierzę jednak w moich podopiecznych, to chłopaki  naprawdę na wysokim poziomie. Różnica między nami, a niektórymi zespołami z okręgówki to warunki fizyczne. To jednak prędzej czy później się zniweluje – powiedział Paweł Krzeszowiak.

- Za nami fajny mecz, było sporo emocji. Spotkanie było wyrównane, a jak to w piłce nożnej – okazje miały oba zespoły. Skupiamy się teraz na lidze – dodał Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Halniak Maków Podhalański 1:1 (1:0) k. 5:3

Gol dla Babiej Góry: Żmuda.

Gol dla Halniaka: Pająk.

Składy:

Babia Góra:  Kachnic, Chrząszcz (50' R. Dyduch), Talaga, Rzepka, Ścieszka, Kociołek, Wójtowicz, Magiera, Żmuda (71'  Stróżak), Sumera (46' Pacyga), Mika.

Halniak: Kobiałka - Krauz, Gruca, Pęczek (43'Malina), Musiał, Maziarka, Kozieł, Sz. Bobek (63' Ćwiertnia), Łukawski, Pająk, J. Bobek.

Dodaj komentarz

Redakcja serwisu babiagora.info nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania zawodników, działaczy, mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież

Następna kolejka

HomeSeniorzyRaz my, raz oni. Babia Góra Sucha Beskidzka - Halniak Maków Podhalański 1:1 (1:0) k. 5:3 Top of Page