Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 29 sierpień 2016 18:22

Uniwersalne chłopaki. Babia Góra Sucha Beskidzka - Huragan Inwałd 2:1

Do Suchej Beskidzkiej przyjechał wicelider tabeli Huragan Inwałd, ale większego wrażenia na gospodarzach pozycja w tabeli gości nie zrobiła. Babia Góra po prostu gra swoją, ofensywną piłkę i to nawet, kiedy trener Sławomir Bączek ma takie problemy, jak przed sobotnim meczem. Pod nieobecność Rafała MagieryMichała Talagi, wobec niedyspozycji Michała Chrząszcza rolę ostatniego obrońcy pełnił Kuba Kociołek. – Powiedział, że kiedyś grał na tej pozycji , do tego Kuba jest doświadczonym zawodnikiem. Spisał się bardzo dobrze – powiedział Bączek. Rolę podwieszonego napastnika pełnił tymczasem Piotr Pacyga

 

Nawet takie roszady nie przeszkodziły suszanom w realizowaniu założeń taktycznych. Ich przewaga z początku meczu została udokumentowana golem Dawida Choczyńskiego. Z dystansu przymierzył Dawid Sumera, piłka odbiła się od poprzeczki, a Choczyński popisał się skuteczną dobitką. Przy okazji – ciekawa statystyka z Dawidem Choczyńskim w roli głównej. Z nim w składzie Babia Góra jeszcze w lidze czy w Pucharze Polski nie przegrała!

Serca kibiców Babiej Góry zamarły kilka chwil później, gdy błąd Artura Kachnica na szczęście dla miejscowych nie zakończył się utratą gola – piłka skozłowała i wyszła na aut bramkowy. Po pół godzinie gry Kachnic… uratował Babiej Górze skórę – wygrał pojedynek sam na sam z Wojciechem Stuglikiem i goście mieli tylko rzut rożny. Po jego wykonaniu piłka przeszła przez pole karne gospodarzy, a żaden z zawodników Huraganu nie przeciął jej toru lotu.

W końcówce pierwszej połowy mocniej przycisnęła Babia Góra – ładną, indywidualną akcję przeprowadził Michał Wójtowicz, który wpadł z lewej strony w pole karne, lecz za głęboko dośrodkował w pole karne i Dominik Pietrzak pewnie złapał futbolówkę.  Bramkarz Huraganu uratował swoją drużynę chwilę później – po świetnej, zespołowej akcji Babiej Góry instynktownie, nogą, broni strzał Pacygi.

Pierwsza część zatem dla Babiej Góry, która przewyższała gości kulturą gry. Warto jednak dodać, że jak Huragan już stwarzał okazje, to były one bardzo groźne. – W niektórych sytuacjach dopisało nam szczęście, ale ono sprzyja lepszym. Huragan to niezła drużyna, która zwłaszcza w ofensywie ma sporo atutów – powiedział Bączek.

Mecz ustawiła sytuacja z 50. minuty, gdy świetnie do końca naciskał obrońcę Huraganu Choczyński. Minął defensora gości, położył Pietrzaka i kiedy miał już przed sobą pustą  bramkę, został powalony przez golkipera Huraganu. Rzut karny ewidentny, ale tylko żółta kartka dla zawodnika z Inwałdu wywołała niemałą konsternację. Tak jednak jest od 1 lipca, kiedy to próba ataku na piłkę nawet w sytuacji jeden na jednego w polu karnym jest karany tylko żółtym kartonikiem. Obowiązek wyrzucenia z boiska zawodnika, który fauluje w tzw. czystej sytuacji , w połączeniu z rzutem karnym, uważany był dotąd również za zbyt ostrą karę. Zespół, który tracił potem bramkę z rzutu karnego, musiał dodatkowo odrabiać straty w osłabieniu.  

Ostatecznie Pietrzak kończy tę sytuację z żółtym kartonikiem, a Babia Góra miała rzut karny. W poprzeczkę trafia Tomasz Ścieszka, a kilka chwil później po zamieszaniu w polu karnym piłka po uderzeniu tego samego zawodnika znajduje już drogę do bramki gości.

Od tego momentu Babia Góra postanowiła grać z kontry, a goście mieli zdecydowanie więcej luzu zwłaszcza w środkowej części boiska. Świetnej okazji do zdobycia kontaktowego gola nie wykorzystał Dariusz Chowaniec. Z kilku metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką! Chwilę później po podaniu od Bartosza Krupnika ten sam zawodnik zdecydował się już na płaskie uderzenie w kierunku bramki Babiej Góry. Kachnic był jednak na posterunku.

Trener Bączek wprowadzał kolejnych zawodników na placu gry – pojawił się na niej m.in. wracający z Halniaka Maków Podhalański Kamil Dyduch. Zajął miejsce w środku pola. – Kamil to inteligentny zawodnik, który miał dłuższą przerwę w grze. Czas będzie działał na jego korzyść. Z konieczności wystąpił w środku pomocy, docelowo planuję go ustawiać w roli ofensywnego pomocnika – przyznał Bączek.

Na kwadrans przed zakończeniem spotkania po dwóch stałych fragmentach gry zrobiło się gorąco na przedpolu Babiej Góry. Bez efektu bramkowego. Po drugiej stronie tymczasem inny rezerwowy gospodarzy Sebastian Tłok podał do Radosława Dyducha, lecz jego strzał został zablokowany. Z najwyższym trudem Pietrzak wybił na rzut rożny piłkę po strzale z rzutu wolnego Przemysława Burligi. Po dośrodkowaniu Tłoka nad poprzeczką główkował Kamil Dyduch.

W doliczonym czasie gry Kachnica pokonał uderzeniem z rzutu wolnego Bartosz Krupnik. Na coś więcej gościom zabrakło już czasu.

- Wygraliśmy z dobrą drużyną i możemy się z tego cieszyć. Do tego chłopaki pokazali, że mogą występować na kilku pozycjach w razie takiej konieczności. Są uniwersalni, to też nasza siła – dodał na zakończenie Sławomir Bączek

Babia Góra Sucha Beskidzka - Huragan Inwałd 2:1 (1:0)

Gole dla Babiej Góry: Choczyński, Ścieszka.

Gol dla Huraganu: Krupnik.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Rzepka, Kociołek, Burliga, Ścieszka, Wójtowicz (65' K. Dyduch), Sumera, Pacyga (70' Tłok), R. Dyduch (80' Mika), Żmuda (75' Stróżak), Choczyński. Rezerwowi: Steczek, Chrząszcz. 

Huragan: Pietrzak - Sikora, Szafran, Brusik, Pindel, Chrapkiewicz (83' M. Kuropatwiński), Bodzioch (90' Trzaska), Sz. Kuropatwiński, Stuglik, Chowaniec (80' Rymarczyk), Krupnik. Rezerwowy: Rusinek.