Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Miejski Klub Sportowy Babia Góra Sucha Beskidzka

Wspierają nas

sobota, 20 sierpień 2016 08:12

Dreszczowiec na Mickiewicza. Babia Góra Sucha Beskidzka - Orzeł Wieprz 4:3

Od 0:1 i 2:3 do wygranej 4:3 – Babia Góra Sucha Beskidzka dwukrotnie wracała do gry z Orłem Wieprz. Po końcowym gwizdku sędziego radości i na murawie (w szatni też) w wykonaniu piłkarzy i na trybunach wśród kibiców nie było końca. – Może dzięki takim spotkaniom jeszcze więcej ludzi będzie przychodziło na nasze mecze? – zastanawia się trener Babiej Góry Sławomir Bączek.

Przed rozpoczęciem meczu podziękowano ustępującemu prezesowi Wiesławowi Sroce za pełnienie tej funkcji w suskim klubie poprzez wręczenie mu koszulki z numerem 1, z jego imieniem i nazwiskiem i dumnym napisem "Prezes". Potem zaczęły się już emocje stricte piłkarski – a tych nie brakowało do końca. Dla Orła Wieprz była to druga inauguracja sezonu – pierwsza, czyli ubiegłotygodniowy mecz z Dębem Paszkówką, została anulowana (Dąb został przesunięty do okręgówki po tym, jak wycofała się z niej Soła II Oświęcim. Orła czeka tymczasem mecz z przywróconą do A-klasy Burzą Roczyny).

Gospodarze mogli wyjść na prowadzenie w 13. minucie – po podaniu z głębi pola, Dawid Choczyński minął bramkarza gości Szymona Kubicę, lecz nie zdecydował się na natychmiastowy strzał. Niebawem zdążyli wrócić obrońcy Orła i z groźnej sytuacji nic nie wyszło. Trzy minuty później fatalny w skutkach popełnił błąd bramkarz Babiej Góry Artur Kachnic, który zbyt długo zwlekał z wybiciem piłki, aż w końcu został zmuszony do błędu i niejako do wyłożenia jak na tacy piłki Mateuszowi Penkali. Ten z prezentu skrzętnie skorzystał i Orzeł zdobył premierowego w tym sezonie gola.

Chwilę później najładniejszą akcję w tej części gry przeprowadziła Babia Góra – Tomasz Ścieszka zagrał prostopadle na lewym skrzydle do wychodzącego Rafała Magiery, ten dośrodkował w pole karne. Piłkę głową zgrał Michał Stróżak, a nadbiegający Dawid Sumera strzelił w kierunku bramki gości. Kubic był jednak na posterunku. W 24. minucie odpowiedzieli goście – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nad poprzeczką główkował Paweł Kajfasz. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie w dogodnej okazji znalazł się Choczyński – najpierw przegrał pojedynek sam na sam z Kubicem, a za chwilę po nieporozumieniu w defensywie gości ponownie znalazł się oko w oko z bramkarzem gości. Tym razem futbolówkę przeniósł nad poprzeczką.

- Czasem zdarzają się słabsze dni. Po to mam chłopaków w rezerwie, żeby weszli i pociągnęli drużynę! O to chodzi. Zmienia się dwóch zawodników i można zmienić oblicze całego zespołu – powiedział Bączek.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Babiej Góry – Choczyński zdobył kontaktowego gola.  Kubic był w tym momencie bez szans tym bardziej, że wcześniej piłka odbiła się jeszcze od wewnętrznej strony słupka i wpadła do bramki. – Nie można dawać takich prezentów rywalowi. Nasz obrońca zamiast zagrać piłkę po linii, to źle ją przyjął i wybił na aut. Babia Góra szybko wznowiła grę i zrobiło się 2:1 – powiedział trener Orła, Tomasz Gwiżdż.

Orzeł jeszcze nie ochłonął po tym golu, a już mógł być remis. Na strzał z dystansu zdecydował się Sebastian Tłok i Kubic musiał ratować się efektowną robinsonadą wybijając piłkę na rzut rożny. Chwilę później po akcji Magiery,Michała Chrząszcza i Kuby Kociołka, ten ostatni „zatrudnił” Kubica – także i tym razem górą był bramkarz gości. W 60. minucie nawet i on musiał jednak skapitulować – piłka chodziła jak po sznurku między zawodnikami Babiej Góry, aż w końcu na strzał zdecydował się Tłok. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i przeszła linię bramkową!

Trener gości zareagował na taki obrót sprawy dwoma zmianami. W sumie niewiele by one dały, gdyby nie kolejny prezent od bramkarza Babiej Góry, który przepuścił łatwy wydawało się strzał z dystansu Krzysztofa Gawędy. Remis 2:2 mógł i powinien utrzymać się zaledwie minutę – Artur Rzepka zagrał do Chrząszcza, który dośrodkował w pole karne. Tam nieczysto trafił w piłkę Ścieszka wprost pod nogi Przemysława Burligi. Obrońca Babiej Góry przeniósł jednak futbolówkę nad poprzeczką!

Na kwadrans przed końcem błąd w wyprowadzaniu piłki popełnił Michał Talaga, przejął ją Grzegorz Dyrcz i pokonał Kachnica. – Błędy się zdarzają i będą zdarzać, bo taka jest piłka. Z Arturem jeszcze jest tak, że nie miał ostatnio treningu bramkarskiego, bo mam kontuzjowaną rękę. Może to też moja wina? Piłka nożna to też gra błędów. Rywal zdobył wszystkie gole nie po pięknych akcjach, lecz po naszych błędach.  W Babiej Górze jeden walczy za drugiego i stara się naprawiać też i błędy. Nie ma się co załamywać. Taka jest piłka– podsumował w sumie trzy gole, trzy prezenty, jakie suszanie sprawili zawodnikom Orła, w sobotnie popołudnie na stadionie przy ulicy Mickiewicza.

W końcówce piłkarze Babiej Góry dalej konsekwentnie zagrażali bramce Kubica. I opłaciło się. W 81. minucie Magiera podał do Chrząszcza, ten wpadł przy linii końcowej w pole karne, minął jednego z defensorów gości i zagrał płaską piłkę na 6. metr. Dokładnie tam, gdzie nabiegał Ścieszka, który doprowadził do remisu 3:3. A to nie był koniec emocji!

W 85. minucie piłkę meczową miał Orzeł Wieprz – Gawęda z bliskiej odległości jednak przestrzelił. Tymczasem na minutę przed końcem Tłok podał w pole karne do Choczyńskiego. Napastnik Babiej Góry za pierwszym razem nie trafił w piłkę, ale wobec biernego zachowania rywali, dopadł do futbolówki i oddał strzał z ostrego kąta. Jak się okazało, na wagę trzech punktów dla Babiej Góry.

- Pamiętam, gdy byłem jeszcze zawodnikiem, to potrafiliśmy przegrywać do przerwy 2:0, grać w osłabieniu, a w drugiej połowie zdobyć cztery gole i wygrać. Albo przegrywać 3:0 do 70. minuty i zremisować 3:3. Trenerem jestem jednak krócej, bo 5-6 lat, ale tak szalonego meczu sobie nie przypominam – przyznał opiekun Orła Wieprz. – Naszą porażką jest to, że zespół nie żyje do końca meczu – podsumował Tomasz Gwiżdż.

- Wygrać takie spotkanie jest sztuką. Nikt nie mówił, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Chwała chłopakom, że się podnieśli. Takie mecze też trzeba umieć wygrywać. Piłka nożna jest fajna, gdy emocje są w jedną i drugą stronę – dodał na zakończenie Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Orzeł Wieprz 4:3 (0:1)

Gole dla Babiej Góry: Choczyński (dwa), Ścieszka, Tłok.

Gole dla Orła: Penkała, Gawęda, Dyrcz.

Składy

Babia Góra: Kachnic - Rzepka, Burliga, Talaga, Ścieszka, Stróżak (46' Chrząszcz), Sumera (46' Tłok), Wójtowicz, Kociołek, Magiera, Choczyński (90' Mika). Rezerwowi: Steczek, Żmuda, Bielarz, Dyduch.

Orzeł Wieprz: Kubic - Niedziela, Grzybek, Polak (63' Wróbel), Jałowy (63' Szymański), Kadłubski, Kajfasz, Gawęda, Penkała (76' Rolka), Dyrcz, Walczak. Rezerwowi: Żydek, Najbor, Kozioł, Stokłosa.

Dodaj komentarz

Redakcja serwisu babiagora.info nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania zawodników, działaczy, mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież

Następna kolejka

HomeSeniorzyDreszczowiec na Mickiewicza. Babia Góra Sucha Beskidzka - Orzeł Wieprz 4:3 Top of Page