Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Wydrukuj tę stronę
sobota, 20 sierpień 2016 08:07

PP. W tych derbach było wszystko. Babia Góra 1-0 Tempo Białka

Gol, czerwona kartka, dramaturgia, walka na całym boisku – w środowym spotkaniu Babiej Góry Sucha Beskidzka z Tempo Białka było wszystko to, co kibice lubią najbardziej. Dodatkowo suscy kibice po raz pierwszy mogli oglądać mecz... z nowej, zadaszonej trybuny. Tego święta nie popsuli podopieczni Sławomira Bączka, którzy zwłaszcza w pierwszej połowie, grali koncertowo. Wygrali cały mecz 1:0 i awansowali do kolejnej rundy pucharowych zmagań.

- Po pierwszej marnej połowie w spotkaniu z Orłem Wieprz, teraz tą cześć meczu zagraliśmy bardzo dobrze. Widać było, że chłopcy się sprężyli, w końcu walczyli z miejscowym rywalem, w derbach powiatu. Po przerwie nieco zabrakło nam sił, ale ostatecznie udało się nam zagrać na zero z tyłu i utrzymać wynik – powiedział Bączek.

- Babia Góra wygrała zasłużenie. Nie spodziewaliśmy się, że zagrają tak ofensywnie i agresywnie. To jest jednak drużyna, która myśli o powrocie do okręgówki. Gospodarze bardziej chcieli wygrać, co nie oznacza, że my nie chcieliśmy – zaznacza Maciej Melzer, opiekun Tempo Białka, a w przeszłości szkoleniowiec suskiej drużyny.

Zgodnie z zapowiedziami w składach obu drużyn nastąpiły zmiany w porównaniu do meczów ligowych. W drużynie gości bardzo odczuwalny był brak w środku pola Jakuba Korby. – Ma lekki uraz po meczu z Cedronem i nie było sensu ryzykować. Mógł oczywiście zagrać, ale dla nas najważniejsza jest liga. Nie miałem do dyspozycji wszystkich zawodników, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie – dodaje Melzer. Oprócz Korby w składzie Tempo zabrakło w porównaniu do inauguracji ligowej z zespołem z Brodów kapitana Mariusza Bielarza.

Więcej zmian nastąpiło w zespole Babiej Góry – na prawym skrzydle zagrał Radosław Dyduch, na lewymAmadeusz Żmuda, a w środku pola – Łukasz Mika. Po przerwie na boisku pojawili się: Kamil BielarzPiotr Pacyga i Michał Stróżak. – Dałem szansę zagrać kilku młodym zawodnikom. Młody nie oznacza słabszy! Kiedy graliśmy mecz w Stanisławiu Dolnym w poprzednim sezonie to w obronie miałem młodych stażem piłkarzy, a na ławce siedzieli ci bardziej doświadczeni. I młodzi zagrali rewelacyjnie! Zapowiedziałem też w szatni, że szansę gry otrzymają w pucharach. Przecież oni kiedyś będą grać dla Babiej Góry, a takimi występami w najlepszy z możliwych sposobów pokazują, że są w stanie to robić – przyznaje Bączek.

Babia Góra w pierwszej połowie zdobyła jednego gola, a mogła dołożyć spokojnie jeszcze ze dwa. Doskonałych okazji do pokonania Piotra Kłapyty, też byłego zawodnika Babiej Góry, nie wykorzystali Mika i Dawid Choczyński. Swoich szans nie wykorzystali także Żmuda i Dyduch. Suszanie jedynego w tym spotkaniu gola zdobyli z rzutu wolnego – kapitalnie z prawej nogi przymierzył Przemysław Burliga i było 1:0. Goście mieli niewiele do powiedzenia w tym fragmencie gry – nawet gdy piłkę mieli przy nodze napastnicy Dariusz Szymoniak czy Bartłomiej Goryl, momentalnie pojawiało się przy nixh 2-3 zawodników suskiej drużyny. A jeszcze parę tygodni temu Tempo w sparingu w Suchej Beskidzkiej po pierwszej połowie prowadziło różnicą kilku goli. To też musiało mieć wpływ na postawę gości, co potwierdził Maciej Melzer.

Klasą sam dla siebie był Kuba Kociołek – aż szkoda, że nie miał podpiętego licznika, który pokazywałby, ile kilometrów przebiegł. Pewnie w bramce spisywał się Artur Kachnic – zupełnie wyrzucił z głowy dwa farfolce ze spotkania z Orłem Wieprz. Mocnym punktem w defensywie był Michał Talaga. – Piłki nożnej nie można się bać. Jeżeli ktoś się boi grać, to niech się lepiej się przerzuci na szachy - powiedział Bączek.

Wysokie tempo narzucone przez Babią Górę musiało się odbić na jej fizyczności i utracie sił w drugiej połowie. I odbiło, ale w połączeniu z niesamowitą ambicją i wolą zwycięstwa, nie sprawiło, że grające w lidze okręgowej Tempo uzyskało przewagę. Na pewno jednak podopieczni Melzera stali się groźniejsi.

Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony Szymoniaka próbował przyjąć na klatę piłkę Jan Woźny, lecz uczynił to tak, że futbolówka wylądowało w rękawicach Kachnica. – Mógł strzelać głową…  - podsumował Melzer. Najgroźniejszą okazję Tempo stworzyło po godzinie gry, gdy oko w oko z Kachnicem znalazł się Szymoniak. Były napastnik Halniaka Maków Podhalański ten pojedynek przegrał.

Okazje do podwyższenia wyniku miała też Babia Góra. Choczyński wpadł w pole karne, lecz zamiast strzelać, zdecydował się jeszcze na podanie do Dyducha. Ten przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką.

Kiedy w ostatnich minutach z boiska wyleciał za dwie żółte kartki Choczyński wydawało się, że od tego momentu goście osiągną zdecydowaną przewagę i raz za razem będą zagrażać bramce gospodarze. Nic bardziej mylnego. Suszanie nie cofnęli się do rozpaczliwej obrony, często posiadając piłkę na połowie Tempo Białka.

W pewnym momencie niektórzy kibice Babiej Góry rozmarzyli się, że jeżeli do składu dołączą: RafałMagiera,Michał Bałos czy Kamil Dyduch, to ta drużyna śmiało myśleć o wygraniu ligi. – Nazwiska nie grają, a im więcej gwiazd, gwiazdeczek lokalnych w składzie, tym może być gorzej. Najważniejsze jest to, że chłopcy rozumieją, że do każdego spotkania muszą podchodzić tak, jakby to był ich ostatni w sezonie – dodał na zakończenie Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Tempo Białka 1:0 (1:0)

Gol dla Babiej Góry: Burliga.

Czerwona kartka: Choczyński (Babia Góra).

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Rzepka, Talaga, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Wojtowicz, Żmuda (55' K. Bielarz), R. Dyduch (65'. Pacyga), Mika (78' Stróżak), Choczyński

Tempo: Kłapyta - Marek, Mentel, Gwiazdoń, Lenik, Sala (50' Murzyn), Pacyga, Balcer, Woźny, Goryl, Szymoniak (75' J. Bielarz).