Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Miejski Klub Sportowy Babia Góra Sucha Beskidzka

Wspierają nas

wtorek, 14 czerwiec 2016 09:41

Zagrać i zapomnieć. Babia Góra Sucha Beskidzka – Żarek Barwałd 1:0 (1:0)

- Cieszą tylko trzy punkty, bo jak dla mnie, to gra była żenująca – ostro podsumował mecz Babiej Góry z Żarkiem Barwałd trener Sławomir Bączek. Mecz wygrany przez suszan, co warto dodać. Patrząc na całe dziewięćdziesiąt minut, miał jednak opiekun Babiej Góry pełne prawo do takiego sformułowania.

 

W pierwszym kwadransie spotkania Żarek mógł i powinien prowadzić co najmniej 1:0. Brzmi to nieco fantastycznie, patrząc i na miejsca w tabeli Babiej Góry i Żarka, ale tak właśnie było.

Najpierw w 3. minucie po strzale z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Dawid Bartoszek. Jeszcze lepszą okazję miał grający trener Żarka, Gabriel Wolski. Po podaniu z prawej strony od Michała Kurowskiego znalazł się oko w oko z debiutującym w ligowym spotkaniu w barwach Babiej Góry (kiedy jak nie w takim meczu miał wystąpić) Danielem Młyńskim. Uderzył mocno, po ziemi, ale w słupek.

Po kwadransie gry, w którym goście podeszli wysokim pressingiem pod gospodarzy (mecz odbył się w Stryszawie, ale słowo gospodarz to gospodarz), czym kompletnie ich zaskoczyli, mecz się wyrównał. Początkowo Babia Góra miała problemy z wyjściem nie tyle z własnej połowy, co ze swojego pola karnego. – Obawiałem się, że ten mecz może tak wyglądać. Graliśmy z ostatnią drużyną w tabeli i chłopaki sądzili, że Żarek się położy… Inna sprawa, że goście zaprezentowali się dobrze – przyznał Bączek.

Tymczasem jeden z nielicznych wypadów Babiej Góry na połowę Żarka przyniósł jej bramkę. Na lewej stronie piłkę dostał Rafał Magiera, wpadł w pole karne i oddał strzał w dalszy słupek bramki gości. Piłkę na rękach miał Michał Pocztowski, lecz nie potrafił jej utrzymać.

To był jeden z dwóch celnych strzałów Babiej Góry na bramkę Żarka w pierwszej połowie. Drugi był autorstwa Piotra Pacygi – Pocztowski pewnie złapał zmierzającą w sam środek bramki piłkę.

W drugiej połowie Babia Góra również nie potrafiła złapać znanego z poprzednich meczów rytmu. Boisko w Stryszawie zawodnikom z Suchej Beskidzkiej nie leży – z Narożem Juszczyn, czyli w jedynym w 2016 roku przegranym meczu również podopieczni Bączka zagrali słabo. Teraz przynajmniej je odczarowali i wygrali. W porównaniu do pierwszej odsłony, w tej Babia Góra stworzyła o wiele więcej okazji do zdobycia gola niż to miało miejsce do przerwy. Wiele wniosło zwłaszcza wprowadzenie Dawida Sumery, który grając na pozycji defensywnego pomocnika znacznie wzmocnił mocno przeciętny przed przerwą środek pomocy Babiej Góry.

Sam Dawid Choczyński przegrał trzy spotkania sam na sam z Potocznym (raz zrobił wszystko jak należy, ale na torze lotu piłki stanął jego kolega z drużyny, Michał Wójtowicz!). Napastnik Babiej Góry często wracał się nawet w okolice środka boiska i stamtąd, wykorzystując wrodzoną szybkość, rozpoczynał (zdarzało się, że tez kończył) akcje suszan. Dwa razy oko w oko z Potocznym znalazł się również rezerwowy Radosław Dyduch – za każdym razem decydował się jednak na zbyt szybkie strzały, które przelatywały nad poprzeczką.

Babia Góra momentami za bardzo chciała grać kombinacyjnie, wymienić zbyt dużą liczbę podań, zamiast decydować się na dwa, trzy szybkie zagrania. Bo to właśnie taka akcja na jeden kontakt Tomka Ścieszki z Wójtowiczem przyniosła w 82. minucie świetną okazję dla Babiej Góry – Gary uruchomił następnie Choczyńskiego. Bramka gości w tym momencie była już pusta, lecz napastnika Babiej Góry do końca naciskał obrońca Żarka. Kiedy już Choczyński znalazł miejsce i zdecydował się na uderzenie, piłka po nogach wspomnianego defensora z Barwałdu wyszła na rzut rożny.

Goście nie ograniczali się w tej części tylko do bronienia. Byli groźni zwłaszcza po dośrodkowaniach w pole karne Babiej Góry – dwukrotnie suszanom dopisało szczęście, bo raz nie sięgnął piłki w świetnej sytuacji Rafał Bucki, za drugim razem piłka po mocnym strzale zawodnika gości trafiła… w innego zawodnika gości. Coś podobnego do wcześniej opisanej sytuacji z Choczyńskim i Wójtowiczem w rolach głównych. W samej końcówce groźnie nad poprzeczką uderzał jeszcze Kurowski.

- Najważniejsze są trzy punkty – jeszcze raz przypominamy słowa Sławomira Bączka. Mecz dla Babiej Góry jak najszybciej do zapomnienia, ale punkty dopisane są.

Babia Góra Sucha Beskidzka – Żarek Barwałd 1:0 (1:0)

Gol dla Babiej Góry: Magiera.

Składy:

Babia Góra: Młyński - Kudzia (46' Sumera), Burliga, Ścieszka, Chrząszcz, Kociołek, Wójtowicz, Magiera, Pacyga (65' Dyduch), Stróżak (60' Świerkosz), Choczyński. Rezerwowy: Kachnic.

Żarek: Pocztowski - Wilk, Wypiór, Filek, R. Bucki, F. Bucki, Bartoszek, Kurowski, Ochman, Chrapla, Wolski. Rezerwowy: Maciusiak.

Dodaj komentarz

Redakcja serwisu babiagora.info nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania zawodników, działaczy, mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież

Następna kolejka

HomeSeniorzyZagrać i zapomnieć. Babia Góra Sucha Beskidzka – Żarek Barwałd 1:0 (1:0) Top of Page