
Sekcje Klubu
Piłka nożna
Piłka ręczna
Zalogowany
Aktualności
| Dzisiaj jest: Niedziela |
| 20 Maja 2012 |
| Imieniny obchodzą Anastazy, Asteriusz, Bazyli, Bazylid, Bazylis, Bernardyn, Bernardyna, Bronimir, Iwo, Sawa, Teodor, Wiktoria |
| Do końca roku zostało 226 dni. Zodiak: Byk |
"
| Zabójcze cztery minuty i... wracamy do gry / LKS Astra Spytkowice - MKS Babia Góra Sucha Beskidzka 1:2 |
|
|
|
| Wpisany przez Maciej Krzyśkow | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Poniedziałek, 09 Maj 2011 19:55 | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Na spora próbę nerwów wystawili w niedzielne popołudnie zawodnicy MKS Babia Góra Sucha Beskidzka kibiców, którzy pojechali do Spytkowic na mecz z Astrą, ale też sztab szkoleniowy. Po pierwszej połowie Astra prowadziła 1:0, a nasi zawodnicy po raz kolejny udowadniali, że do zdobycia gola w meczu ligowym potrzebują kilka razy więcej okazji, niż rywale. Na szczęście w drugiej połowie najpierw dopisało nam szczęście (w 53. minucie fatalnie przestrzelił jeden z zawodników Astry), potem trenerskim nosem popisał się trener Jacek Kudzia wycofując obrońcę i wprowadzając trzeciego napastnika, szybko dwa gole zdobył Robert Starowicz i mogliśmy spokojnie kontrolować przebieg meczu. Szkoda, że nie udało się podwyższyć wyniku, bo sytuacji było bez liku, a i nerwy byłyby o wiele mniejsze. Na dodatek kapitalny prezent zrobiła nam WKS Tempo Białka wygrywając z Sosnowianką Stanisław Dolny 3:0 (gratulujemy i dziękujemy), więc w tabeli znowu wszystko zależy od nas. Wygrywając wszystkie mecze do końca sezonu na pewno zakończymy go na pierwszym miejscu! Drużyny takie jak Astra Spytkowice należą do jednych z najtrudniejszych. Nie chodzi tyle o piłkarskie umiejętności, ile o przebieg meczu - oddają pole przeciwnikowi i czyhają na kontry. Atut własnego boiska jeszcze bardziej przemawia za nimi, stąd wyniki osiągane przez drużyny przyjeżdżających do Spytkowic w tym sezonie są różne. Drużyna Astry niczym nie różni się od tej, z którą przyszło nam się zmierzyć w Spytkowicach rok czy dwa lata temu - wtedy jednak Babia Góra nie potrafiła przełamać obrony miejscowych (remis 0:0 w sezonie 2008/2009), albo nie potrafiła strzelić karnego i ostatecznie straciła gola (0:1, 2009/2010) Problemów ze składem nie brakowało trenerowi Jackowi Kudzi - linia obrony posypała się po tym, jak Karol Głuc doznał kontuzji w meczu z Białką, Rafał Magiera również był nieobecny. Kapitalnie jednak pod ich nieobecność zagrał zwłaszcza Maciek Żaczek, bez wątpienia jeden z bohaterów niedzielnego spotkania. Pierwsza groźna akcja Babiej Góry miała miejsce w 3. minucie - z autu wrzucał piłkę Paweł Starowicz, przedłużył ją głową Robert Starowicz, ale strzał Łukasza Miki był niecelny. Cztery minuty później Tomek Ścieszka ładnie wpadł z lewej strony w pole karne Astry, podał do Starowicza, a ten wystawił piłkę przed pole karne do nadbiegającego Michała Pacygi. Uderzenie naszego napastnika poszybowało dwa metry nad poprzeczką gospodarzy. W 13. minucie niemal z buta zdjął piłkę składającemu się do strzału z powietrza Michałowi Pacydze jeden z defensorów gospodarzy (podawał Robert Starowicz) i mieliśmy pierwszy rzut rożny w pierwszej połowie. Niestety brak możliwości oglądania powtórek sprawił, że musimy zaufać sędziemu, który w 16. minucie odgwizdał przewinienie Roberta Starowicza na jednym z zawodników Astry - gdyby arbiter nie użył gwizdka, napastnik Babiej Góry znalazłby się oko w oko z golkiperem miejscowych. Pierwszy celny strzał Babiej Góry oddał w 21. minucie Michał Bałos - po podaniu od Miki, skrzydłowy Babiej Góry płaskim uderzeniem starał się zaskoczyć bramkarza Astry. Minutę później Ścieszka o mało co nie zaskoczył bramkarza Astry bezpośrednim dośrodkowaniem z rzutu rożnego! Skończyło się tylko na kolejnym kornerze. Babia Góra atakowała, Astra tymczasem… raz skontrowała i zdobyła gola. Po podaniu z głębi pola i błędzie naszych obrońców, w sytuacji sam na sam z Kamilem Talagą górą był zawodnik Astry. Do końca pierwszej połowy mecz był wyrównany. W 45. minucie Robert Starowicz nie trafił czysto w piłkę w idealnej sytuacji i wywalczyliśmy siódmy rzut rożny (goście do przerwy w tej klasyfikacji mieli 0 na koncie). Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Babiej Góry - Kuba Kociołek, który w pierwszej połowie zastąpił kontuzjowanego Łukasza Mikę, nie trafił czysto w piłkę, ale jednocześnie wystawił ją nadbiegającemu Bałosowi. Strzał skrzydłowego Babiej Góry został zablokowany. W 52. minucie po faulu na Bałosie mieliśmy rzut wolny z odległości 20. metrów od bramki Astry. Do piłki podszedł Krzeszowiak, a wielu kibiców miało nadzieję, na powtórkę sprzed tygodnia, gdy właśnie z takiej odległości Paweł Krzeszowiak pokonał bramkarza Stanisławianki Stanisław. Strzał kapitana Babiej Góry (przekazał mu opaskę Łukasza Mika w pierwszej połowie - przyp. red.) poszybował ok. dwa metry nad poprzeczką. Za chwilę mogliśmy mieć deja vu z pierwszej połowy - Astra wyprowadziła szalenie groźną kontrę. Strzał z lewej strony kapitalnie wybronił Talaga, a dobitka niemal na pustą bramkę zawodnika Astry okazała się na nasze szczęście niecelna. Trener Kudzia postanowił wzmocnić ofensywę - w miejsce Romka Barzyczaka pojawił się Jacek Leśniak. Minutę później był już remis - podanie od Pacygi przejął Robert Starowicz i doprowadził do wyrównania. Dwie minuty później świetną okazję do podwyższenia wyniku zmarnował Leśniak - po podaniu od Pacygi, rezerwowy Babiej Góry przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Astry. Lepiej ustawiony celownik miał w niedzielne popołudnie Robert Starowicz - w 70. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krzeszowiaka, Starowicz wyskoczył najwyżej w polu karnym gospodarzy i po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Gospodarze próbowali od tego momentu śmielej atakować naszą bramkę, ale bardzo agresywnie (i fair przy okazji) bronili dostępu do naszej bramki zawodnicy Babiej Góry. Dość powiedzieć, że Astra nie oddała w tym meczu już żadnego strzału na naszą bramkę. Babie Góra mogła prowadzenie podwyższyć, ale znowu odezwały się stare grzechy, czytaj nieskuteczność. Będzie nad czym jednym słowem popracować w tygodniu na treningach. Najlepszą okazję w doliczonym czasie gry zmarnował Pacyga - po akcji Kociołek-Starowicz, Michał Pacyga uderzał z ostrego kąta na pustą bramkę, ale piłka wyszła ostatecznie tylko na aut bramkowy. Końcowy gwizdek wszyscy przyjęli z ulgą - gospodarze nie musieli się więcej męczyć, a nasi zawodnicy mogli unieść ręce w geście triumfu. Wynik z Białki również był tematem numerem jeden dla zawodników, ale też dla kibiców. - Nie wiedziałem, że będę się cieszył z wygranej Białki – powiedział jeden z kibiców Babiej Góry. Wszystko znowu wraca w nasze ręce (a w zasadzie nogi) - na sześć kolejek przed końcem sezonu nie musimy oglądać się na nikogo, aby awansować do okręgówki. Trzeba grać i wygrywać! LKS Astra Spytkowice - MKS Babia Góra Sucha Beskidzka 1:2 (1:0) 1:0 - zawodnik Astry 30’ 1:1 - R. Starowicz 66’ 1:2 - R. Starowicz 70’ Skład MKS Babia Góra Sucha Beskidzka: Talaga, P. Starowicz, Cichy, Żaczek, Barzyczak (65’ Leśniak), Ścieszka (88’ Dyduch), Mika (35’ Kociołek), Krzeszowiak, Bałos (78’ A. Listwan), M. Pacyga, R. Starowicz.
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zmieniony: Wtorek, 10 Maj 2011 19:04 |
Najbliższe mecze:














