top
logo


RSSrss do Babia Góra

Piłka nożna

Piłka ręczna

Zalogowany



Aktualności

Dzisiaj jest: Poniedziałek
6 Lutego 2012
Imieniny obchodzą
Angel, Angelus, Antoni, Bogdana, Bohdan,
Bohdana, Dorota, Ksenia, Szymon, Tytus

Do końca roku zostało 330 dni.
Zodiak: Wodnik

"
feed-image Feed Entries
Bałos zakończył festiwal nieskuteczności / Stanisławianka Stanisław Górny - Babia Góra Sucha Beskidzka 0:1 PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Krzyśkow   
Niedziela, 20 Czerwiec 2010 20:29

Gol zdobyty przez Michała Bałosa w 84. minucie zapewnił Babiej Górze Sucha Beskidzka trzy punkty w spotkaniu ze Stanisławianką Stanisław (1:0). Zanim padła bramka pieczętująca nasze zwycięstwo, oglądaliśmy istne męczarnie naszych zawodników, którzy za punkt honoru obrali sobie ośmieszenie przeciwnika na tyle, że zdobędą gola z jak najbliższej odległości. Co z tego, że Babia Góra wykonywała dwadzieścia jeden! rzutów rożnych, wrzutek w pole karne miejscowych było o wiele więcej, a ilość okazji do zdobycia gola można by obdzielić kilka meczów (w tym rzut karny niewykorzystany przez Łukasza Mikę). Na szczęście w samej końcówce Bałos zrobił to, co wielu naszym piłkarzom w tym meczu się w ogóle nie udawało - trafił w bramkę rywali i mógł cieszyć się z trzeciego gola w barwach Babiej Góry. 

Ten mecz zaczął się na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. I nie mam tutaj na myśli niedomkniętego bagażnika w busie zawodników Babiej Góry, co spowodowało przymusowe zatrzymanie jeszcze w Suchej Beskidzkiej i wyłapywanie przez piłkarzy jego zawartości. Co ciekawe, całą sytuację zauważył zawodnik, który w drugiej połowie meczu ze Stanisławianką nie zauważył, że cała bramka stoi przed nim otworem i mógł wyprowadzić Babią Górę na prowadzenie. Fatalnie przestrzelił obok bramki wówczas i trafił tylko w boczną siatkę.. Wracając - mecz ze Stanisławianką rozpoczął się o godzinie 17:35, z powodu braku kart zdrowia zawodników gospodarzy. Co tam zimno, co tam padający deszcz - naszych zawodników nikt nie informował o całym zamieszaniu. Brak kart to był oficjalny powód przesunięcia rozpoczęcia spotkania, nieoficjalny to braki w kadrze gospodarzy i dzwonienie zawodników, którzy jednak przyszli na mecz, do kolegów, żeby ci… przyszli zagrać. Mecz ostatecznie doszedł do skutku, a pytanie nasuwało się jedno – iloma bramkami wygra Babia Góra. Gospodarze przez cały mecz stworzyli 2-3 sytuacje, podczas gdy nasi zawodnicy na pewno ponad 20. Tak słabego przeciwnika jak Stanisławiaka Stanisław, Babia Góra Sucha Beskidzka w tym sezonie nie miała. Dlaczego jednak dopiero w samej końcówce zawodnicy Babiej Góry zapewnili sobie zwycięstwo w tym jednostronnym widowisku?

Trener Jacek Kudzia nie miał problemów, jak szkoleniowiec miejscowych, z wystawieniem wyjściowej jedenastki. W porównaniu do zremisowanego meczu z Olimpia Chocznia 2:2, w składzie nastąpiły dwie zmiany. W miejsce kontuzjowanego Sebastiana Tłoka na środku pomocy zagrał Paweł Krzeszowiak. Do ataku wrócił Kamil Dyduch, a na lewe skrzydło powędrował Tomek Pacyga.

Spotkanie ze Stanisławianką niesamowicie trudno opisać - większość okazji do zdobycia goli dla Babiej Góry była bliźniaczo podobna i, niestety, tak samo się kończyła. W 2. minucie Michał Bałos wywalczył rzut rożny. Po dośrodkowaniu Krzeszowiaka i zamieszaniu w polu karnym, sędzia odgwizduje faul na bramkarzu gospodarzy. Cztery minuty później Łukasz Mika podaje do Pacygi, a ten centruje w pole karne Stanisławianki. Toru lotu piłki nie zdążyli jednak przeciąć ani Dyduch, ani Robert Starowicz. Kilkanaście sekund później dwie okazje miał Mika - najpierw nieczysto trafił w piłkę, a chwilę później z całej siły uderzył w środek bramki gospodarzy. Golkiper miejscowych wybił piłkę na kolejny rzut rożny. Po jego wykonaniu minimalnie niecelnie główkował Romek Barzyczak. Prawy obrońca Babiej Góry ponownie stanął przed szansą otwarcia wyniku w 16. minucie i choć teraz trafił w bramkę, to więcej szczęścia miał bramkarz Stanisławianki.  Gra toczyła się nieustannie na połowie gospodarzy, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do ich siatki. Na strzał z 13. metrów zdecydował się w 16. minucie Krzeszowiak, ale wysoko przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po raz pierwszy piłka znalazła się w okolicach naszej bramki w 18. minucie - pewne i odważne wyjście Jaśka Sulikowskiego zażegnało jednak niebezpieczeństwo. Wszystko wróciło do normy chwilę później - Dyduch znalazł w polu karnym miejscowych Krzeszowiaka, ten strzela a piłka po rykoszecie wychodzi na aut bramkowy. Po jego wykonaniu niecelnie główkował Starowicz. Oblężenie bramki gospodarzy trwało w najlepsze do końca pierwszej połowy. Niestety mimo kilku sytuacji, które golem po prostu powinny się zakończyć, rezultat nadal był bezbramkowy. Najlepszą okazję stworzyliśmy w tej części meczu w 33. minucie - Mika centruje w pole karne, piłkę głową do Starowicza zgrywa Dyduch. Robert Starowicz uderza z bardzo trudnej pozycji, ale futbolówka mija słupek bramki Stanisławianki. Mniej groźnych sytuacji stworzyliśmy do przerwy jeszcze kilka - bez rezultatu. Gospodarze - jak Astra Spytkowice, Żarek Stronie czy Olimpia Chocznia - mogli nas skontrować w 43. minucie. Jeden z napastników miejscowych uderza piłkę obok wychodzącego Sulikowskiego i, również obok, naszego słupka. Przed przerwą jeszcze sędzia odgwizduje spalonego Dyducha, któremu świetnie podawał w tej sytuacji Pacyga i obie drużyny mogły się udać na przerwę.

Reprymendy i męskie słowa trenera Jacka Kudzi skierowane do zawodników w przerwie były słyszalne w przerwie chyba w całej okolicy. Nawet jeden z sędziów, który przechadzał się akurat po budynku klubowym Stanisławianki uśmiechał się pod nosem i mówił, że czegoś takiego jeszcze w życiu nie słyszał. Tak czy owak, przerwa może nie okazała się zbawienna, bo przez wiele minut w drugiej części obserwowaliśmy podobny spektakl niewykorzystanych sytuacji jak przed przerwą, ale to właśnie w drugiej odsłonie zapewniliśmy sobie zwycięstwo. Już w 46. minucie po podaniu od Starowicza, mocno strzelał Dyduch – prosto w bramkarza Stanisławianki. Sześć minut później w roli asystenta wystąpił tym razem Dyduch - podał do Bałosa, a ten nie namyślając się długo uderza, niestety, niecelnie. Z pomocą przyszli w tym czasie kibice Babiej Góry, którzy w ilości 30 osób pofatygowali się na stadion Stanisławianki. Ich pomoc polegała na głośnym dopingu i mobilizowaniu zawodników słowami, które leciały mniej więcej tak  Sucha grać itd. Piłkarze wzięli sobie słowa kibiców do serca i za chwilę mieliśmy rzut karny dla Babiej Góry. Kamil Dyduch podaje do Roberta Starowicza, ten wpada w pole karne gospodarzy i jest faulowany przez bramkarza miejscowych. Tak jak w Choczni do piłki ustawionej na 11-stym metrze podchodzi Łukasz Mika, ale skutek tego karnego nie był taki sam jak tydzień temu. Kapitan Babiej Góry fatalnie przestrzelił. Sytuacja nie podłamała naszych zawodników, nie podłamała także kibiców. Gra nadal toczyła się pod i w polu karnym Stanisławianki. Niezłą sytuację miał Barzyczak, ale jego strzał zablokował ofiarnym wślizgiem obrońca miejscowych i mieliśmy kolejny rzut rożny. Po jego wykonaniu mógł się zrehabilitować Mika - piłka pewnie zatrzepotałaby w bramce miejscowych po jego uderzeniu głową, ale po drodze zdołał ją jeszcze zablokować defensor gospodarzy. Rezultat nie mógł być inny - kolejny korner. Tymczasem piłkę meczową w 75. minucie zupełnie niespodziewanie mogli mieć piłkarze Stanisławianki Stanisław. Na nasze szczęście, napastnik gospodarzy przelobował nie tylko Sulikowskiego, ale bramkę Babiej Góry również. W 78. minucie z dystansu uderza Bałos, bramkarz Stanisławiaki wypluwa piłkę przed siebie. Dopada do niej wprowadzony kilkanaście sekund wcześniej Kamil Semik i… nie trafia do pustej bramki. Na szczęście niemoc strzelecką naszych zawodników przełamał w 84. minucie Michał Bałos. Uderza z 10. metrów płasko po ziemi i niezwykle precyzyjnie, a najlepszy w szeregach gospodarzy bramkarz musi wyciągać piłkę z siatki. Kibice zaczynają skandować nazwisko Bałosa jak najbardziej zasłużenie, który już chyba powoli wszystkich przyzwyczaja, że poniżej pewnego poziomu, czytaj – równego i wysokiego, nie schodzi. Gol był wybawieniem dla Babiej Góry, ale też dla miejscowych również. Oni wiedzieli, że bramka dla Babiej Góry jest tylko kwestią czasu i nie muszą już tak kurczowo bronić dostępu do własnej bramki. W ostatnich minutach Stanisławiaka nie wykazała chęci doprowadzenia do remisu, z kolei nasi zawodnicy byli zadowoleni z prowadzenia. Słowem - mecz mógł się spokojnie zakończyć wraz z trafieniem Michała Bałosa.

Po raz drugi w tej rundzie, w całym sezonie również, wyjeżdżamy z boiska rywali bez utraty gola. Po raz pierwszy z trenerem Jackiem Kudzią na ławce trenerskiej wygrywamy mecz na boisku przeciwnika. - Wynik lepszy niż... skuteczność. Zawodziliśmy straszliwie pod bramką Stanisławianki, ale na szczęście walczyliśmy do końca i stąd nasze zwycięstwo - przyznał opiekun Babiej Góry po zakończeniu spotkania i wyraźnie odetchnął. Babia Góra na własne życzenie zafundowała sobie i kibicom nerwówkę w meczu, który powinna wygrać minimum pięcioma bramkami. Oby w przyszłym sezonie Babia Góra oszczędziła nam takich dodatkowych emocji.

Stanisławianka Stanisław - MKS Babia Góra Sucha Beskidzka 0:1 (0:0)

0:1 - Bałos 84'

Skład Babiej Góry: Sulikowski, Barzyczak (61' Elżbieciak), Głuc, Magiera, Cichy (757'Listwan), Bałos, Mika, Krzeszowiak, Pacyga (77' Semik), Dyduch (58' Witkowski), Starowicz.

 

Zmieniony: Poniedziałek, 21 Czerwiec 2010 21:58
 

Komentarze  

 
+4 #1 Woźniak Witold 2010-06-20 21:32
Tak to bywa, gdy się za bardzo chce, a nic nie wychodzi. Najważniejsze, że w przedostatnim meczu Babia Góra zdobyla wszystkie punkty na boisku przeciwnika.
Mimo męczarni, GRATULUJĘ zwycięstwa!
Witek Woźniak
 

Najbliższe mecze:


 
04. 02.2012
sobota
Sparing
Żywiec, godz. 11:00
 Babia Góra - Koszarawa Żywiec
 
07.02.2012
wtorek
Sparing
Skotniki godz. 18:30
Babia Góra - Halniak Maków Podhalański

 

Sponsorzy

Sucha Beskidzka

Kobeton Sucha Beskidzka

Kuracjusz Beskidzki Sucha Bskidzka

Tequila Catering dom weselny

Stanislaw Lichosyt Firma Budowlana Babia Góra Sucha Beskidzka

  Babia Góra Pacyga



 Piekarnia Urbańska

APTEKA MEDYK

ul. MICKIEWICZA 56

Piekarnia Machaczka Sucha Beskidzka, Babia Góra

 

Bank Spółdzielczy Sucha Beskidzka, Babia Góra


Monter Kurów, Sucha Beskidzka, Babia Góra

metel


bottom

Wykonanie strony: goodlancer.pl
Designed by: Joomla Templates, ecommerce web hosting. Valid XHTML and CSS.

www.goodlancer.pl Blog IT