
Sekcje Klubu
Piłka nożna
Piłka ręczna
Zalogowany
Aktualności
| Dzisiaj jest: Poniedziałek |
| 6 Lutego 2012 |
| Imieniny obchodzą Angel, Angelus, Antoni, Bogdana, Bohdan, Bohdana, Dorota, Ksenia, Szymon, Tytus |
| Do końca roku zostało 330 dni. Zodiak: Wodnik |
"
| Bezdyskusyjne zwycięstwo - komentarz trenerów po meczu MKS Babia Góra Sucha Beskidzka - LKS Halniak Targanice |
|
|
|
| Wpisany przez Maciej Krzyśkow |
| Poniedziałek, 29 Marzec 2010 17:28 |
|
Prawdziwą demolkę w drugiej połowie urządzili sobie w niedzielne popołudnie zawodnicy Babiej Góry Sucha Beskidzka. Mecz z Halniakiem Targanice (7:2) nawet na moment nie był wyrównanym widowiskiem - od początku do końca to podopieczni Jacka Kudzi dyktowali warunki na murawie. - Wygraliśmy w sposób nie podlegający dyskusji. To był nasz pierwszy mecz o punkty w tym ustawieniu, więc nie mogła nasza gra wyglądać tak, jakbym sobie tego życzył. Na pewno więcej jest pozytywów niż negatywów - studzi huraoptymistyczne nastroje Jacek Kudzia. Tymczasem opiekun Halniaka Targanice, Artur Zborowski żałował, że na początku drugiej połowy jego zawodnik nie wykorzystał doskonałej sytuacji do objęcia przez gości prowadzenia. - Kto wie, jakby ten mecz się wówczas potoczył? - zastanawiał się opiekun Halniaka i dodał, że to była najwyższa w historii porażka Halniaka za jego kadencji. Artur Zborowski (Halniak Targanice): - Zagraliśmy słabe zawody. Było to nasze dopiero trzecie spotkanie na murawie w tym roku. Czterech podstawowych zawodników mam kontuzjowanych i wszystko wskazuje na to, że nie będę mógł skorzystać z ich usług w tej rundzie. Odeszło od nas także dwóch napastników - jeden wyjechał za granicę, drugi zrezygnował z gry. Wystawiłem dzisiaj czterech juniorów w podstawowym składzie. To spotkanie było podobne do tego z jesieni (Babia Góra wygrała na wyjeździe w Targanicach 2:1 - przyp. red.). Prowadziliśmy w pierwszej połowie 1:0, żeby w odstępie dwóch minut stracić dwie bramki. Druga połowa była już remisowa. Teraz z kolei możemy tylko żałować, że nasz zawodnik z numerem 16 (Sławomir Kensiak - przyp. red.) nie wykorzystał świetnej okazji na 2:1 na początku drugiej połowy. Może wówczas ten mecz inaczej by się ułożył? Później wszystko się posypało. Wiadomo, że nie ma różnicy, czy się przegra 1:4 czy 1:6. Drużyna chciała na siłę zdobyć gole, nadziała się na kontry. Jeszcze nigdy nie przegraliśmy w takich rozmiarach. Jacek Kudzia (Babia Góra Sucha Beskidzka): - Każdy chyba cieszyłby się po takim debiucie w roli trenera (śmiech). Najważniejsze są jednak trzy punkty, które zdobyliśmy w sposób nie podlegający dyskusji. Po pierwszej połowie może i było trochę niepewności, ale to było wynikiem dużego ciśnienia, zbyt emocjonalnego podejścia zawodników do tego meczu. Od dwóch, trzech sparingach powtarzam zawodnikom, że możemy mecze wygrywać także w drugich połowach. To ma być naszą mocną stroną. Zawodnicy udowodnili, że są dobrze przygotowani fizycznie do sezonu. Skład? Przeanalizowałem wszystko na spokojnie jeszcze raz - popatrzyłem na każdą formację. W ostatnim momencie musiałem zrobić jedną zmianę w składzie i uważam, że zawodnik swoją szansę wykorzystał (zapewne chodzi o Michała Bałosa, który wystąpił od pierwszych minut w zamian za narzekającego na uraz Dawida Steczka - przyp. red.). W podobnym ustawieniu zaczynaliśmy pierwsze połowy w sparingach, więc wielkiej niespodzianek w składzie nie było. Taktyka? Dużo błędów wynikało z nerwowości. Ciśnienie, obecność tylu kibiców, inauguracja - wszystko się na to złożyło, ale wiadomo, że nie mamy co wybrzydzać. Wynik mówi sam za siebie (śmiech). Żałuję sytuacji przy rzucie karnym dla Halniaka, bo to są podstawy piłki nożnej. Przy pierwszej bramce również nie powinno dojść do faulu na zawodniku Halniaka, bo wcześniej powinniśmy tą piłkę albo opanować, albo wybić. Bramki dla Halniaka nie padły po ich akcjach, ale po większych czy mniejszych, lecz jednak naszych błędach. Nasi rywale stwarzali zagrożenie tylko przy stałych fragmentach gry i długich piłkach wrzucanych w nasze pole karne. Mamy nad czym pracować - zawodnik Halniak stał tyłem do naszej bramki, było to metr od linii naszego pola karnego. Nie można w takiej sytuacji faulować. Nawet w ferworze walki trzeba zachować zimną krew. Jak ktoś mówi: strzelaj, podaj to wówczas nasz schemat, który mamy wypracowany, może wziąć w łeb. W pierwszej połowie przeprowadziliśmy kilka ładnych akcji, ale większość to była taka sieczka. W drugiej powoli bo powoli, ale wszystko się ładnie zgrywało. Skuteczność? Mamy dobrych zawodników, którzy potrafią strzelać gole. Na treningach może to różnie wyglądać, ale ja w nich wierzę. Nie można zatem powiedzieć, że siedem zdobytych bramek mnie zaskoczyło. |
| Zmieniony: Poniedziałek, 29 Marzec 2010 20:43 |
Najbliższe mecze:
Sparing














