top
logo


RSSrss do Babia Góra

Piłka nożna

Piłka ręczna

Zalogowany



Aktualności

Dzisiaj jest: Poniedziałek
6 Lutego 2012
Imieniny obchodzą
Angel, Angelus, Antoni, Bogdana, Bohdan,
Bohdana, Dorota, Ksenia, Szymon, Tytus

Do końca roku zostało 330 dni.
Zodiak: Wodnik

"
feed-image Feed Entries
Dotrzymać słowa - rozmowa z Jackiem Kudzią, trenerem MKS Babia Góra Sucha Beskidzka PDF Drukuj Email
Wpisany przez Maciej Krzyśkow   
Piątek, 20 Sierpień 2010 13:41

Od wygranej 3:2 z Orłem Wieprz rozpoczęli sezon 2010/2011 piłkarze MKS Babia Góra Sucha Beskidzka i już po pierwszej kolejce są na pierwszym miejscu w tabeli. Dla Babiej Góry właśnie pierwsze miejsce i awans do wyższej ligi są w tym sezonie priorytetem. - Wygrana w pierwszym meczu wszystkich podbudowała. Chcemy iść za ciosem w kolejnych meczach i zdobywać punkty - mówi szkoleniowiec MKS Babia Góra Sucha Beskidzka, Jacek Kudzia.

Maciej Krzyśków: Nowe rozgrywki nie mogły się dla nas lepiej zacząć. Wygrana 3:2 i to w dodatku na boisku rywali, czyli tam. gdzie szczególnie trudno punktowało nam się w poprzednim sezonie.

Jacek Kudzia: - Bardzo cieszyliśmy się z tej pierwszej wygranej. Wszyscy wiemy, jak ważne jest wejść w sezon ze zwycięstwem na inaugurację. Co ciekawe, było łatwiej niż to sugeruje wynik.

Gdyby rywal zdobył gola w końcówce, wówczas na nic zdałaby nam się przewaga w tym meczu. Prowadzenie jedną bramką zawsze jest niebezpieczne.

- Prawie przez cały mecz kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Dwie bramki straciliśmy, co było niezwykłą rzadkością w poprzednim sezonie, z ewidentnej winy bramkarza. Pierwszy gol to stuprocentowy błąd golkipera, co do drugiego gola można tą winę troszkę rozdzielić. Gdyby nie te dwa proste błędy, to wynik brzmiałby 3:0 i byłby z pewnością bardziej przekonywujący. A tak było trochę nerwów w końcówce, bo zawsze tak jest przy takich wynikach jak 3:2 i mimo że drużyna może mieć nawet osiemdziesiąt procent czasu posiadania piłki, to i tak ta nerwowość gdzieś tam się może wkraść. Na szczęście bardzo cenne wnioski wyciągnęli zawodnicy z poprzedniej rundy i nie pozwolili sobie w żaden prosty czy głupi sposób stracić gola. 

Kilka problemów, zwłaszcza ten z frekwencją na treningach, nie ominął Babiej Góry w okresie przygotowawczym. Trudno było zestawić skład na mecz z Orłem Wieprz?

- Obecność na treningach, zaangażowanie - jest to jakaś podkładka dla mnie, jako trenera. Przez to wiem, czego mogę spodziewać się po danym zawodniku na boisku. W tych pierwszych meczach wspomniane rzeczy będą ważnym wyznacznikiem przy ustalaniu składu, ale nie decydującym. Muszę brać pod uwagę, że nie każdy zawodnik może być na treningu, nawet jeżeli tego chce. Powiedziałem zawodnikom, że ci, którzy wygrali mecz z Orłem, są brani w pierwszej kolejności, jeżeli chodzi o ustalanie składu na następny mecz z Dąbem Paszkówka. Reszta niech się martwi (śmiech), ale mówiąc całkiem poważnie, to swoją szansę dostaną i tylko od nich będzie zależeć, czy ją wykorzystają i czy skład z tego powodu będzie się zmieniał. 

Trener Jacek Kudzia postępuje zgodnie z hasłem: zwycięskiego składu się nie zmienia, czy też walka o miejsce w drużynie trwa cały czas?

- Za daleko wysunięte wnioski. Trzeba brać pod uwagę kilka czynników. Ci, którzy wchodzą z ławki mają ułatwione zadanie. Na meczu z Orłem, mimo że to była to godzina 17 to panował upał. Zawodnicy grając w takich warunkach mieli prawo czuć się zmęczeni. W pierwszej kolejności przy układaniu składu na mecz z Paszkówką, oczywiście pomijając drobne korekty jak to, że jeden czy drugi zagrał słabiej, nieobecny będzie Tomek Pacyga (ślub brata - przyp. red.). Tomek zadeklarował, że jego gra nie będzie miała sensu i bardzo dobrze, że taką informację mam. Roszady jakieś tam będą, ale najważniejsza dla mnie jest jedenastka, która zaczęła mecz z Orłem. Do przerwy w tym meczu, a przed zmianami, wynik brzmiał 2:1 dla nas. Ustalanie składu zacznę od nich, a następnie wprowadzę korekty, które nasunęły mi się po tym tygodniu treningów i analizie meczu z Orłem Wieprz.

Skoro w tygodniu rozegraliśmy jeszcze jeden mecz - sparing z juniorami starszymi Stadion Śląski Chorzów (Babia Góra wygrała 3:1 po bramkach zdobytych przez: Michała Bałosa, Kamila Dyducha i Kamila Semika - przyp. red.), to oznacza to, że ten mecz i postawa poszczególnych zawodników może spowodować zmiany w składzie. Czy trener potrzebował jeszcze jednego test-meczu, żeby sprawdzić nowe ustawienie, bądź kolejnych piłkarzy na danych pozycjach?

- To, czy taki sparing był wskazany, to się dopiero okaże (śmiech). Jestem bardzo zadowolony z tego meczu i z tego, że rywale postawili nam wysoko poprzeczkę. Spodziewałem się tego. Bardzo mi się podobało, że przypomnieliśmy sobie, że piłką można operować dwa razy szybciej, niż my to robimy. W pierwszym kwadransie jeszcze mieliśmy długo piłkę przy nodze, przeciwnik się cofał, konstruowaliśmy atak pozycyjny. Szybko rywale wybili nam z głowy, że tak mecz nie będzie przebiegał. Podeszli pod nas, zagrali pressingiem. Można było się przekonać, że nawet przy lepszym przeciwniku jesteśmy w stanie przeprowadzać akcje tak, jak ćwiczymy to na treningach. Wygląda to wówczas jeszcze bardziej efektywnie z racji tego, że przeciwnik gra w otwarte karty. Sparing na pewno mógł się podobać.

Kim byli nasi czwartkowi rywale i czy taki mecz, zamiast treningu w tygodniu, był potrzebny?

- To byli zawodnicy Stadionu Śląskiego Chorzów, którzy występują w lidze międzyokręgowej śląskiej. Trochę zastanawiałem się, czy taki mecz jest nam potrzebny. Od początku grali zawodnicy, których nie było na meczu z Orłem, bądź zagrali w nim bardzo krótko. Taki mecz sprawia, że nie czują się wyizolowani, cały czas są pod grą i nie tracą rytmu meczowego. Czują co się dzieje na boisku, kiedy przyjdzie zmierzyć się przeciwnikiem. Sparing oceniam bardzo pozytywnie.

Spójrz na tabelę, Babia Góra na czele!

- Bardzo się z tego powodu wszyscy cieszymy. Żartowaliśmy z chłopakami na pierwszym treningu po meczu z Orłem, że nie oddamy tego miejsca do końca sezonu. To znaczy oni nie oddadzą tego miejsca nikomu (śmiech). Mam nadzieję, że dotrzymają słowa. 

W niedzielę czeka nas pierwszy mecz na stadionie przy ulicy Mickiewicza czyli gramy to, co w poprzedniej rundzie? Ofensywnie do przodu i zachowujemy pierwsze miejsce w tabeli?

- Na pewno zagramy ofensywnie, na pewno do przodu. Zespół już wie, że nie można beztrosko poczynać sobie zwłaszcza, jeżeli chodzi o grę obronną. Z każdego meczu trzeba wyciągać wnioski i czasami rzucanie wszystkich sił ofensywnych do przodu, aby tego gola jak najszybciej zdobyć, może się skończyć tragicznie. Reasumując - ofensywa tak, ale bezpieczeństwo pod naszą bramką również jest ważne. 

Zmieniony: Piątek, 20 Sierpień 2010 15:39
 

bottom

Wykonanie strony: goodlancer.pl
Designed by: Joomla Templates, ecommerce web hosting. Valid XHTML and CSS.

www.goodlancer.pl Blog IT